Sprzęt wpis #015
Powerbank do samolotu: pojemność, przepisy i co naprawdę potrzebne
Zasady przewozu powerbanków zaostrzono w 2026 roku. Dwie sztuki na osobę, zakaz ładowania na pokładzie i limit w watogodzinach, których producent zwykle nie pisze na obudowie, bo podaje miliamperogodziny.
Kuba 4 min czytania

Na kontroli bezpieczeństwa na lotnisku w Gdańsku stał przede mną pan z powerbankiem wielkości cegły. Pracownik obrócił go w dłoniach, poszukał napisu z pojemnością, nie znalazł i powerbank został na lotnisku. Pan był oburzony. Ja byłem trochę przerażony, bo przypomniałem sobie, że nigdy nie sprawdziłem, co jest napisane na moim.
Sprawdziłem. Jest dobrze. Ale temat jest w tym roku ważniejszy niż zwykle, bo zasady przewozu powerbanków zostały zaostrzone.
Dlaczego w ogóle są przepisy
Powerbank to akumulator litowy. W normalnych warunkach jest bezpieczny, ale uszkodzony, przegrzany albo tani i źle wykonany może się zapalić. W samolocie to poważny problem, dlatego przewóz baterii litowych regulują przepisy o towarach niebezpiecznych.
W bagażu podręcznym załoga może szybko zareagować na dym czy ogień. W luku bagażowym nikt tego nie zobaczy. Stąd najważniejsza zasada, która obowiązuje od lat: powerbanki tylko w bagażu podręcznym, nigdy w rejestrowanym.
Co zmieniło się w 2026 roku
Międzynarodowa Organizacja Lotnictwa Cywilnego (ICAO) wprowadziła nowe ograniczenia obowiązujące od 27 marca 2026 r. Najważniejsze dla pasażera:
- maksymalnie dwa powerbanki na osobę,
- zakaz ładowania powerbanka podczas lotu, czyli podłączania go do gniazdka czy portu USB w fotelu,
- nadal tylko bagaż podręczny.
Do tego dochodzą zasady poszczególnych linii, często surowsze. Na przykład linie z grupy Lufthansa od połowy stycznia 2026 r. nie pozwalają w ogóle używać powerbanków na pokładzie. Inne przewoźniki zakazują ładowania z powerbanka innych urządzeń w czasie lotu albo proszą, żeby powerbank był przy tobie, a nie w schowku nad głową.
Dlatego przed lotem zawsze sprawdź zasady na stronie swojej linii. Przepisy ICAO to minimum, a linia może wymagać więcej.
Limity pojemności: 100 i 160 Wh
Tu robi się matematycznie, ale obiecuję, że krótko.
- Do 100 Wh: możesz przewieźć bez zgody linii (w ramach limitu sztuk).
- Od 100 do 160 Wh: potrzebna jest zgoda linii lotniczej, a niektóre linie takich w ogóle nie przyjmują.
- Powyżej 160 Wh: nie polecisz z tym jako pasażer.
Problem w tym, że na powerbankach najczęściej jest napisana pojemność w mAh, czyli miliamperogodzinach, a nie w Wh.
Jak przeliczyć mAh na Wh
Wzór jest prosty:
Wh = mAh x napięcie (V) / 1000
Większość powerbanków ma ogniwa o napięciu nominalnym 3,6-3,7 V i takie napięcie producent zwykle podaje obok pojemności. Przykłady przy 3,7 V:
- 10 000 mAh x 3,7 / 1000 = 37 Wh
- 20 000 mAh x 3,7 / 1000 = 74 Wh
- 26 800 mAh x 3,7 / 1000 = około 99 Wh
Czyli typowe powerbanki do 20 000 mAh mieszczą się spokojnie w limicie 100 Wh. Te największe, reklamowane jako „do laptopa”, bywają na granicy albo ponad nią.
Najważniejsze: pojemność musi być czytelnie napisana na obudowie. Jeśli napis się starł albo go nie było, na kontroli możesz mieć problem, bo pracownik nie ma jak sprawdzić, co wieziesz. Tak skończył pan z cegłą.

Jaki powerbank naprawdę potrzebny
Tu mam dobrą wiadomość: większość ludzi wozi za duży powerbank.
- 10 000 mAh wystarczy zwykle na jedno pełne naładowanie telefonu z zapasem. Na dzień zwiedzania, lot i przesiadkę w zupełności wystarcza. Jest lekki, mały, mieści się w kieszeni.
- 20 000 mAh to dwa, trzy naładowania telefonu. Dobry na kilka dni bez gniazdka, na przykład na biwak czy długą trasę. Mój ma właśnie tyle, około 74 Wh.
- Powerbank do laptopa ma sens tylko, jeśli naprawdę pracujesz w podróży. Sprawdź wtedy, czy ma wyjście USB-C z odpowiednią mocą dla twojego laptopa (o portach i ładowaniu przez USB-C pisałem w tekście o specyfikacji laptopa) i czy mieści się w 100 Wh.
Pamiętaj, że podana pojemność to pojemność ogniw. Przy ładowaniu część energii zamienia się w ciepło, więc do telefonu realnie trafi mniej, niż wynikałoby z prostego dzielenia.
Jak wozić, żeby było bezpiecznie
- W bagażu podręcznym, blisko siebie. Przy nowych zasadach najlepiej przy sobie, w kieszeni fotela albo w torbie pod fotelem.
- Styki zabezpieczone. Jeśli powerbank ma odsłonięte złącza, nie wrzucaj go luzem z kluczami i monetami. Wystarczy osobna kieszonka.
- Nie ładuj go na pokładzie. Naładuj w domu albo na lotnisku przed wejściem.
- Uszkodzony zostaw w domu. Wybrzuszony, pęknięty, mocno nagrzewający się przy ładowaniu powerbank nie nadaje się do podróży, a właściwie do niczego. Oddaj go do punktu zbiórki elektroodpadów.
- Kupuj od znanych producentów. Najtańsze powerbanki bez nazwy to loteria: zawyżona pojemność na naklejce i słabsze zabezpieczenia.
Moja rutyna przed lotem
Dzień przed wylotem ładuję powerbank do pełna, sprawdzam, czy napis z pojemnością jest czytelny, i zaglądam na stronę linii, czy coś się nie zmieniło. Na lotnisku ładuję telefon do pełna przy bramce, żeby w samolocie w ogóle nie potrzebować powerbanka. Na miejscu i tak przyda się do nawigacji, o której więcej w tekście o mapach offline na wyjazd.
Ściąga przed lotniskiem
| Sprawa | Zasada |
|---|---|
| Gdzie | tylko bagaż podręczny, najlepiej przy sobie |
| Ile sztuk | najwyżej dwie na osobę |
| Do 100 Wh | bez zgody linii |
| 100-160 Wh | tylko za zgodą linii |
| Powyżej 160 Wh | nie polecisz |
| Przeliczenie | Wh = mAh x 3,7 / 1000, czyli 20 000 mAh to około 74 Wh |
| Na pokładzie | powerbanka nie ładujesz, a o używaniu decyduje twoja linia |


