Do treści
~/cosnaczasie 34 wpisy ostatni: Gdańsk, PL
Menu

AI wpis #028

Rok z asystentem AI w telefonie

Od mniej więcej roku mam w telefonie asystenta opartego na modelu językowym i używam go codziennie. Najczęściej nastawia mi minutniki i przypomnienia, najrzadziej robi to, czym chwalą się reklamy. Zanim pozwoliłem mu słuchać, przejrzałem ustawienia prywatności.

4 min czytania

Telefon z animacją asystenta głosowego na drewnianym biurku

Przez lata asystent głosowy w moim telefonie służył do dwóch rzeczy: nastawiania minutnika przy gotowaniu makaronu i przypadkowego włączania się w kieszeni. Od mniej więcej roku to się zmieniło. Asystenci w telefonach coraz częściej działają na modelach językowych, tych samych, które stoją za czatami z AI. Rozumieją pełne zdania, pamiętają kontekst rozmowy i nie wymagają komend w stylu robota.

Nie będę tu opisywać funkcji konkretnego producenta, bo zmieniają się co kilka miesięcy i różnią między telefonami. Opiszę, jak ja z tego korzystam, co przetrwało rok, a co okazało się ciekawostką.

Do czego używam codziennie

Przypomnienia i minutniki, ale po ludzku

Stare asystenty wymagały precyzji. Nowe rozumieją „przypomnij mi jutro po pracy, żeby oddać Zuzie ładowarkę” i same ustalają, co znaczy „po pracy”. Nie zawsze trafnie, ale często. To jest nadal zastosowanie numer jeden i nie wstydzę się tego.

Szybkie pytania w biegu

W sklepie: „ile to jest 250 gramów w uncjach?”, „czym zastąpić maślankę w cieście?”. W samochodzie, z rękami na kierownicy: „jak długo gotować jajko na miękko?”. Rzeczy, które kiedyś wpisywałem w wyszukiwarkę, teraz po prostu mówię.

Zasada z tekstu o zadaniach, które oddaję AI, obowiązuje także tu: do drobiazgów świetne, do ważnych faktów sprawdzam źródło. Przepis na ciasto może się pomylić. Dawkowanie leku to już nie jest pytanie do asystenta.

Pisanie wiadomości głosem

Dyktowanie wiadomości działa dziś zaskakująco dobrze także po polsku. Mogę powiedzieć „napisz do mamy, że będziemy w niedzielę koło drugiej, i zapytaj, czy coś przywieźć”, a asystent układa wiadomość. Czytam przed wysłaniem, zawsze. Raz „koło drugiej” zamieniło się w „koło drogi” i mama pytała, przy której.

Rozmowa na głos, gdy myślę

To mnie najbardziej zaskoczyło. Na spacerze z psem sąsiadów, którym się czasem opiekuję, rozmawiam z asystentem o sprawach, które chcę sobie poukładać: plan prezentacji, lista rzeczy przed przeprowadzką, pomysł na prezent dla taty. To jak burza mózgów z kimś, kto nie przerywa i nie ocenia. Na koniec proszę o podsumowanie w punktach i mam gotową notatkę.

Pytania o to, co widzę

Niektóre asystenty pozwalają zadać pytanie o zdjęcie albo obraz z aparatu: co to za roślina, co znaczy ten symbol na metce, jak przetłumaczyć tabliczkę. Działa nieźle, ale z tym samym zastrzeżeniem, co przy każdym AI: to, że odpowiedź brzmi pewnie, nie znaczy, że jest prawdziwa. Grzybów w lesie w ten sposób nie rozpoznaję. Nigdy.

Telefon na stoliku nocnym przy zapalonej lampce

Gdzie mnie zawiódł

  • Pewność siebie przy błędach. Asystent podał mi kiedyś godziny otwarcia urzędu, które zmieniły się pół roku wcześniej. Brzmiało wiarygodnie. Pocałowałem klamkę.
  • Działania w aplikacjach. Obietnica „asystent zrobi wszystko za ciebie w telefonie” w praktyce działa tylko częściowo. Czasem wyśle wiadomość nie do tej osoby, bo mam dwóch Arturów w kontaktach.
  • Hałas i akcenty. W tramwaju, na wietrze albo gdy mówię szybko, rozpoznawanie mowy nadal potrafi wyprodukować abstrakcyjną poezję.
  • Zależność od internetu. Większość „mądrych” funkcji wymaga połączenia z serwerami. Bez zasięgu asystent wraca do poziomu minutnika.

Jak z nim rozmawiać, żeby rozumiał

Te same zasady, co przy pisaniu poleceń do czatu, o których pisałem w tekście o dobrych promptach, tylko w wersji mówionej:

  • Mów pełnymi zdaniami, z kontekstem. „Przypomnij mi o dentyście” działa gorzej niż „przypomnij mi w czwartek o 8 rano, żeby zadzwonić do dentysty i przełożyć wizytę”.
  • Poprawiaj w rozmowie. „Nie, krócej”, „napisz to bardziej oficjalnie”, „zmień na piątek”.
  • Proś o potwierdzenie przy ważnych rzeczach: „przeczytaj mi wiadomość, zanim ją wyślesz”.

Prywatność: co sprawdziłem, zanim pozwoliłem mu słuchać

Asystent, który ma pomagać w telefonie, ma dostęp do wielu rzeczy: mikrofonu, kontaktów, kalendarza, wiadomości. Warto wiedzieć, na co się zgadzasz.

Zrobiłem przegląd ustawień i polecam to każdemu:

  1. Historia rozmów i aktywności. Sprawdź, czy twoje rozmowy są zapisywane, jak długo i czy możesz je usunąć. Ustawiłem automatyczne usuwanie po określonym czasie.
  2. Czy rozmowy mogą być używane do ulepszania usług. U wielu dostawców da się to wyłączyć lub ograniczyć.
  3. Dostęp z ekranu blokady. Asystent dostępny bez odblokowania telefonu jest wygodny, ale może też odczytać komuś twoje wiadomości albo kalendarz. Wyłączyłem dostęp do danych osobistych przy zablokowanym ekranie.
  4. Wybudzanie głosem. Tryb, w którym telefon stale nasłuchuje słowa kluczowego. Wygodne w kuchni, ale jeśli ci to nie jest potrzebne, możesz uruchamiać asystenta przyciskiem.
  5. Uprawnienia aplikacji. Tak samo jak w innych aplikacjach: tylko to, co potrzebne.

Zasada, której się trzymam: nie mówię asystentowi rzeczy, których nie napisałbym w mailu do obcej firmy. Hasła, numery kart, dane zdrowotne innych osób zostają w mojej głowie.

Czy warto

Po roku: tak, ale bez zachwytów z reklam. Asystent AI w telefonie to nie cyfrowy lokaj, który prowadzi mi życie. To wygodniejszy sposób na drobne rzeczy, których robię dziesiątki dziennie. Oszczędza mi może kwadrans dziennie i trochę pisania kciukiem. W skali roku to całkiem sporo.

Dalej: AI

Czytaj dalej

Wszystko z tematu