AI wpis #002
Pięć zadań, które oddaję AI, i trzy, których nie oddam
Używam czatów z AI codziennie, ale nie do wszystkiego. Maile, tabelki i streszczenia oddaję bez wahania. Przepisy, dane klientów i trudne rozmowy zostają przy mnie.
Kuba 4 min czytania

Jestem programistą, więc znajomi zakładają, że albo zachwycam się AI bez zastrzeżeń, albo gardzę nim z wysokości swojego terminala. Prawda jest nudniejsza: używam czatu z AI jak dobrego, ale czasem zbyt pewnego siebie stażysty. Szybki, chętny, pisze ładnie. Tylko trzeba sprawdzać, co przyniósł.
Poniżej moja lista. Nie z branży IT, tylko z pracy biurowej, którą ma każdy: maile, dokumenty, tabelki, spotkania.
Najpierw jedna zasada
Model językowy, czyli to, co siedzi pod czatem, nie „wie” rzeczy tak, jak wie encyklopedia. On przewiduje, jakie słowa pasują dalej, na podstawie ogromnej ilości tekstu. Zwykle wychodzi mu to świetnie. Czasem wychodzi mu zdanie, które brzmi pewnie, a jest wymyślone od zera. Branża nazywa to halucynacjami, ja nazywam to „ściemą z przekonaniem”.
Stąd moja reguła: AI dostaje zadania, w których łatwo sprawdzić wynik. Im trudniej sprawdzić, tym mniej oddaję.
Pięć zadań, które oddaję
1. Streszczenie długiego tekstu, który i tak mam przed sobą
Regulamin na dwanaście stron, wątek mailowy z czterdziestoma odpowiedziami, notatka ze spotkania, na którym mnie nie było. Wklejam, proszę o streszczenie w pięciu punktach i o listę rzeczy „do zrobienia przez kogo”. Oryginał mam obok, więc jeśli coś brzmi dziwnie, sprawdzam w źródle w pół minuty.
Uwaga, która przewija się przez cały ten tekst: nie wklejam niczego, co jest poufne. O tym niżej.
2. Pierwszy szkic maila, którego nie chce mi się pisać
Mail z przypomnieniem o fakturze. Mail z odmową, który ma być uprzejmy, ale stanowczy. Mail do urzędu. Opisuję w dwóch zdaniach, o co chodzi i jaki ma być ton, a potem poprawiam. Poprawiam zawsze, bo AI lubi pisać zbyt wylewnie i wstawiać „mam nadzieję, że ta wiadomość zastanie Pana w dobrym zdrowiu”. Kasuję, zostawiam konkret, wysyłam.
3. Porządkowanie bałaganu w tabelę
Mam listę dostawców wklejoną z pięciu maili, każdy w innym formacie. Proszę: zrób z tego tabelę z kolumnami nazwa, telefon, e-mail, uwagi. Wynik od razu widać, a braki łatwo wyłapać. Oszczędność: kwadrans nudnego kopiowania.
4. Formuły w arkuszu
„Chcę w kolumnie D policzyć, ile dni minęło od daty w kolumnie B, ale tylko jeśli w kolumnie C jest słowo nieopłacone”. Model podaje formułę i tłumaczy, co robi każda część. Sprawdzenie jest banalne: wklejam do arkusza i patrzę, czy wyniki się zgadzają na kilku wierszach, które znam. Dla wielu osób w biurze to najbardziej praktyczne zastosowanie AI w ogóle.
5. Burza mózgów, kiedy utknąłem
Tytuł prezentacji, dziesięć pomysłów na nazwę projektu, pytania, które warto zadać przed spotkaniem z klientem. Tu halucynacje mi nie przeszkadzają, bo i tak wybieram sam. Z dziesięciu propozycji zwykle osiem jest średnich, jedna głupia i jedna naprowadza mnie na coś sensownego. To wystarczy.

Trzy zadania, których nie oddam
1. Fakty, liczby i przepisy, których nie sprawdzę
„Jaki jest termin na złożenie tego dokumentu?”, „ile wynosi ta opłata?”, „co mówi ten przepis?”. Model odpowie gładko, a odpowiedź może być nieaktualna, przekręcona albo zmyślona. Przepisy i ceny zmieniają się częściej, niż model zdąży się o tym dowiedzieć. Takie rzeczy sprawdzam u źródła: na stronie urzędu, w umowie, w regulaminie. AI może mi najwyżej podpowiedzieć, gdzie szukać.
Jeśli czat podaje „źródło”, też je otwieram. Zdarza się, że link nie istnieje albo mówi coś innego.
2. Cokolwiek z danymi osobowymi i tajemnicami firmy
To mój twardy zakaz. Nie wklejam do publicznego czatu danych klientów, PESEL-i, umów z nazwiskami, wyników finansowych firmy ani kodu, który jest własnością pracodawcy. Nawet jeśli dostawca pisze, że dane są bezpieczne, to wciąż wysyłam je na cudzy serwer, a nie zawsze wiem, co się z nimi dalej dzieje.
Wiele firm ma już swoje zasady korzystania z AI albo płatne wersje narzędzi z innymi warunkami przetwarzania danych. Jeśli twoja firma takie zasady ma, trzymaj się ich. Jeśli nie ma, zapytaj szefa, zanim wkleisz tam cokolwiek poufnego. Ja zamiast prawdziwych danych wklejam wersję „zanonimizowaną”: Klient A, kwota X, miasto Y.
3. Decyzje i rozmowy, w których liczy się człowiek
Odpowiedź na reklamację zdenerwowanego klienta, feedback dla koleżanki, mail z przeprosinami. Mogę poprosić AI o szkic, żeby ułożyć sobie myśli. Ale ostateczną wersję piszę sam, własnymi słowami. Ludzie wyczuwają tekst „z automatu” szybciej, niż się wydaje, a przy trudnych sprawach to naprawdę psuje zaufanie.
To samo z decyzjami. Model może wypisać plusy i minusy dwóch ofert. Ale wybór, za który odpowiadam, podejmuję ja.
Jak zacząć, jeśli jeszcze nie używasz
Nie musisz od razu płacić ani instalować niczego specjalnego. Większość popularnych czatów ma darmową wersję, która do zadań z tej listy wystarcza. Zacznij od jednej rzeczy tygodniowo:
- w poniedziałek poproś o streszczenie długiego maila,
- w środę o szkic odpowiedzi,
- w piątek o formułę do arkusza, która od dawna cię męczy.
Po miesiącu będziesz wiedzieć, gdzie AI ci pomaga, a gdzie tylko udaje, że pomaga. I najważniejsze: pisz do niego konkretnie. „Napisz maila” daje watę. „Napisz krótkiego maila do klienta, uprzejmie, bez przeprosin, przypominający o fakturze z 3 marca, maksymalnie pięć zdań” daje coś, co można wysłać po drobnych poprawkach.


