Aplikacje wpis #010
Miesiąc włoskiego z telefonem przed wakacjami
Przez miesiąc uczyłem się włoskiego przed wyjazdem, codziennie z telefonem. Z czterech zainstalowanych aplikacji po tygodniu zostały dwie, a najwięcej dały fiszki, które zrobiłem sam.
Kuba 4 min czytania

W czerwcu lecimy z Zuzą do Włoch. Zuza uczy angielskiego w liceum i od lat słucha mojego „a, jakoś się dogadam”. W kwietniu dostałem od niej wyzwanie: miesiąc nauki włoskiego, codziennie, a potem test przy kolacji. Jeśli zamówię jedzenie i zapytam o drogę bez pokazywania na migi, ona płaci za pierwszą pizzę.
Uczyłem się głównie z telefonu, w tramwaju i przed snem. Po miesiącu mam dość jasny obraz, co z aplikacji do nauki języków działa, a co jest tylko przyjemnym klikaniem.
Czego można się spodziewać po miesiącu
Uczciwie: po miesiącu, przy 20-30 minutach dziennie, nie będziesz mówić płynnie. Możesz za to:
- przywitać się, zamówić, zapytać o cenę i drogę,
- zrozumieć proste odpowiedzi, jeśli ktoś mówi powoli,
- przeczytać menu i znaki bez tłumacza w telefonie.
Na wakacje to naprawdę dużo. Różnica między turystą, który mówi „buongiorno” i „il conto, per favore”, a tym, który od razu mówi po angielsku, jest odczuwalna w każdej knajpie.
Co zadziałało
Fiszki z powtórkami w odstępach
Najbardziej skuteczna rzecz z całego miesiąca. Aplikacje z fiszkami, które pokazują słowo ponownie dokładnie wtedy, gdy zaczynasz je zapominać (nazywa się to powtórkami w odstępach, ang. spaced repetition), robią z pamięcią coś w rodzaju treningu interwałowego. Słowo, które znasz, wraca za tydzień. Słowo, którego nie pamiętasz, wraca jutro.
Najlepsze były fiszki, które zrobiłem sam: zamiast gotowej talii „500 najczęstszych słów” wpisałem sto słów i zwrotów, których naprawdę użyję na wakacjach. „Stolik dla dwojga”, „czy to jest ostre?”, „gdzie jest przystanek?”. Słownictwo ze szkoły typu „piórnik” mogło poczekać.
Krótkie lekcje codziennie zamiast długich raz w tygodniu
Popularne aplikacje z lekcjami w formie gry, jak Duolingo, mają jedną ogromną zaletę: pilnują nawyku. Pięć minut w tramwaju każdego dnia daje więcej niż godzina w niedzielę. Seria dni bez przerwy działa na mnie jak na każdego, kto ma w sobie trochę dziecka.
Słuchanie, słuchanie, słuchanie
Mój największy problem na początku nie był w słowach, tylko w uszach. Włosi mówią szybko, a ja słyszałem jeden długi wyraz. Pomogły krótkie nagrania dla początkujących (podcasty i nagrania w wolnym tempie są dostępne w wielu aplikacjach i serwisach) słuchane w słuchawkach wieczorem. Na początku rozumiałem co dziesiąte słowo, po trzech tygodniach co trzecie. Tu przydały się moje słuchawki z redukcją szumów, o których pisałem w tekście o tym, czy warto dopłacać do ANC. W tramwaju bez nich słyszałem głównie tramwaj.
Mówienie na głos, także do AI
Najdziwniejsza, ale bardzo skuteczna część. Czat z AI w trybie głosowym albo tekstowym potrafi być cierpliwym partnerem do rozmowy. Ustawiłem go tak: „Jesteś kelnerem w Rzymie. Mówisz prostym włoskim, powoli. Poprawiaj moje błędy na końcu każdej odpowiedzi po polsku”. Jak pisać takie polecenia, opisywałem w tekście o pisaniu poleceń do AI.
Zastrzeżenie: AI nie jest nauczycielem. Czasem poprawia coś, co było dobrze, albo przepuszcza błąd. Zuza wyłapała mi dwa takie przypadki. Do ćwiczenia odwagi w mówieniu jest jednak świetne, bo nikt się nie śmieje.

Co nie zadziałało
Zbieranie punktów zamiast nauki
W drugim tygodniu przyłapałem się na tym, że robię najłatwiejsze lekcje, bo szybciej dają punkty w rankingu. Grywalizacja potrafi przestawić cel z „nauczyć się” na „wygrać tydzień”. Rada: wyłącz rankingi albo po prostu je ignoruj.
Cztery aplikacje naraz
Zainstalowałem na starcie cztery. Po tygodniu używałem dwóch: jednej do codziennych lekcji i jednej do fiszek. Każda aplikacja ma inną kolejność materiału i inny system powtórek, więc skakanie między nimi daje chaos zamiast postępu.
Gramatyka tylko z aplikacji
Aplikacje uczą zdań na pamięć, ale rzadko tłumaczą, dlaczego coś jest tak, a nie inaczej. Po dwóch tygodniach miałem w głowie mnóstwo gotowych zwrotów i zero pojęcia, jak je zmienić. Pomogło dziesięć minut dziennie z prostym opisem gramatyki (podręcznik dla początkujących albo strona z objaśnieniami). Zuza mówi, że u uczniów widzi to samo.
Jak ułożyłbym miesiąc jeszcze raz
- Codziennie 5-10 minut lekcji w jednej aplikacji z kursem.
- Codziennie 5-10 minut fiszek z własną listą słów na wyjazd.
- Trzy razy w tygodniu 10 minut słuchania nagrań dla początkujących.
- Dwa razy w tygodniu 10 minut mówienia, z AI albo z kimś, kto zna język.
- W weekend kwadrans gramatyki, żeby zrozumieć, czego się uczyłeś.
Razem około pół godziny dziennie. Wykonalne nawet przy pracy na pełen etat.
Przed wyjazdem pobierz jeszcze słownik i tłumacza w trybie offline, żeby działały bez internetu. Samolot, metro i wiejska trattoria nie zawsze mają zasięg.
Wynik testu
Test odbył się w małej włoskiej knajpce we Wrzeszczu, w której jeden z kelnerów pochodzi z Neapolu. Zamówiłem jedzenie, zapytałem o ostrość sosu i o to, jak dojść do dworca. Kelner odpowiedział mi po polsku z uroczym akcentem, ale Zuza uznała, że to się nie liczy, bo „próbował być miły”. Pizzę zapłaciła ona. Mam to na piśmie w naszym czacie.


